W tej małej, zamieszkiwanej ledwo przez sto osób wiosce, w czasie wakacji trudno znaleźć wolne miejsce na parkingu. Wszystko z powodu ruin kościoła wybudowanego na przełomie XIV i XV w. W tamtym czasie świątynia w Trzęsaczu stała na środku wsi, ok. 1,8-2 km od morskiego brzegu.
Od czasów reformacji pozostawała świątynią ewangelicką. W XVII stuleciu wyposażono ją w renesansowe i barokowe ławy, stalle, ambonę, chrzcielnicę i nowy ołtarz. Trwający przez stulecia proces abrazji sprawił, że w XIX w. brzeg morski zbliżył się niej na groźną odległość kilku metrów. Wszelako, według jednego z krążących o kościele podań, przyczyną zbliżania się do niego morskiego brzegu był gniew Bałtyku, ojca bogini morskiej Zielenicy, która więziona najpierw przez trzęsackiego proboszcza, została przez niego pochowana na przykościelnym cmentarzu. Bałtyk chciał córkę zabrać do siebie, a kościół z zemsty zniszczyć. Tak się starał, że w 1811 r. zaprzestano chowania zmarłych na przykościelnym cmentarzu, a z uwagi na bezpieczeństwo wiernych, ostatnie nabożeństwo odprawiono w świątyni w 1874 r. Jej wyposażenie przewieziono wówczas do Kamienia Pomorskiego, a części gotyckiego tryptyku do Rewala. I stało się, że pierwsza ściana kościoła runęła do morza w 1901 r.
Do dzisiaj ostał się wyłącznie fragment jego południowej ściany. W 2001 r. ruiny te zabezpieczono, układając u podstawy klifu specjalną opaskę. Rok później, pod ruiny świątyni wybudowano nowy fundament, a podstawę klifu i jego zbocze wzmocniono opaską brzegową, wykonaną z koszy siatkowych, wypełnionych materiałem kamiennym.
Przy okazji wizyty w Trzęsaczu warto także zajrzeć do neogotyckiego kościoła Miłosierdzia Bożego, wybudowanego w drugiej połowie XIX w. W sierpniu odbywa się tam Międzynarodowy Festiwal Muzyczny „Sacrum Non Profanum”. W Trzęsaczu można również przejść się w głąb lądu, gdzie wyrastają, pozostające obecnie w prywatnych rękach zabudowania kompleksu pałacowo-folwarcznego z XVIII i XIX w.
Tekst: Sandra Nejranowska-Białka