Gdyby nie ludzie, ruiny kościółka w Trzęsaczu już dawno poszłyby w zapomnienie, a raczej popłynęłyby.

Może zaczniemy od krótkiej historii tego kościółka. Wybudowany na przełomie XIV I XV gotycki kościół pw. św Mikołaja. Pierwotnie znajdował się 2 km od morza pośrodku wsi, a obecnie stoi nad samym jego brzegiem. Klif, na którym stoi kościół, ulegał procesom erozyjnym, czyli stopniowemu podmywaniu go przez, w tym przypadku- morskie fale. Do dziś zachowała jest jedynie połowa kościółka ( chociaż połowa to za dużo powiedziane, bo jest to południowa ściana ruin ), dzięki ludziom, którzy zabezpieczyli zbocze klifu, przed dalszym podmywaniem go przez wodę.

Architektura kościółka, oraz jest całkowity wygląd, czyniły go najpiękniejszą budowlą na Pomorzu Zachodnim. Już w 1750 roku podjęto pierwsze próby ratowania kościółka, gdy znajdował się 58 m od linii brzegowej. Jednak użyto zbyt słabych materiałów, które nie wytrzymały nacisku morza. Ostatnie nabożeństwo w tym kościele miało miejsce 2 marca 1874 r, gdy woda była zaledwie 1 m od budowli. Kościół zamknięto 2 sierpnia 1874 r, ze względu na bezpieczeństwo ludzi.

Z tym miejscem wiąże się parę legend. Jedna z nich mówi o Zielenicy, bogini morza, która została schwytana przez lokalnych rybaków i uwięziona przez proboszcza. Oczywiście wkrótce zmarła z tęsknoty za ukochanym morzem i została pochowana na cmentarzu, przy kościółku. Wtedy jej ojciec Bałtyk posyłał niezliczone ilości fal morskich, które uderzały o brzeg klifu, zabierając po części kawałki kościoła, razem z cmentarzem. Chciał w ten sposób odzyskać ciało córki.

Mamy nadzieję, że wzbudzając w Was ciekawość tą historią, choć trochę zachęciliśmy Was do odwiedzenia tego przepięknego miejsca. Będąc w Rewalu, można wybrać się na krótki spacerek i obejrzeć na własne oczy w jaki sposób klif został zabezpieczony i ile zostało z tej wspaniałej budowli.

LINK DO PANORAMY
Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij